You are currently browsing the monthly archive for marzec 2008.
Dawno już nie pisałam, choć tak wiele sie wydarzyło od ostatniego razu. Część z moich marzeń sie spełniło, ale zawsze coś za coś. Więc może zacznę od początku. Faza na moją beznadziejność już mi minęła chwilowo i nie płacze już co drugi dzień bez powodu. Zdałam wreszcie to prawko i chwała panu, bo myślałam, że tego nigdy nie zrobię. Nastepnym pozytywem jest to, że jestem chwalona na uczelni, co nie wiem czy mnie do końca cieszy, bo jakoś myśle, że to nie jest jakiś wielki wyczyn. Zresztą jakoś nie mam 100 procentowego przekonania do tego co tam robie. Może kiedyś nauczę sie to doceniać. No i to by było na tyle pozytywów. Choć negatyw z ostatnich dni jest jeden…. ale jakoś tak mnie przytloczył, że nie wiem jak sobie do końca z tym poradzić. Dziadek odszedł 9 marca….nie widziałam sie z nim jakies 4 lata chyba i bardzo teraz żaluje… Długo chorował…. ale jakoś nie dochodzilo do mnie to, że kiedyś już go nie bedzie z nami. Zawsze sie cieszył jak przyjeżdżaliśmy, nie to co reszta rodziny. Ciężko mi było iść z nim tą ostatnią drogą. Teraz wiem, że boje sie śmierci, najbardziej zimna, ciała bez życia…Wiem, że coraz cięzej bedzie sie rozstawać z ludźmi których sie kocha, boję się tego….Staram sie nie myśleć, lecz ciągle gdy tylko zamknę oczy widzę przed oczami twarz tego chłopaka kroty leżał w kaplicy obok dziadka…takiego widoku się nie zapomnina….Jak bardzo trzeba być nieszczęśliwym by pozbawić siebie życia. Chyba nie ma nic gorszego niż gdy matka chowa własne dziecko. Jedno tylko wiem, że dziadkowi będzie tam lepiej…pamiętaj, że zawsze Cię kochałam….choć dopiero po Twojej śmierci doszło to do mnie.
Długo dojrzewałam by to napisać. Brakowało mi słów. Mam nadzieję, że teraz będzie już lepiej.

Najnowsze komentarze